Skąd biorę czas na czytanie?

Witam!
Połowa marca już prawie za nami, w szkole robi się coraz bardziej nerwowo, a ja? Zamiast chodzić do szkoły to objeżdżam lekarzy, zmagam się z okropnymi bólami głowy, które nie pozwalają mi normalnie funkcjonować. Bywa też tak, że nie mogę czytać! To dla mnie katorga, dlatego czekam na termin badań i wizyty u lekarza, aby poznać tego przyczynę. 

Powyższy wywód wyjaśnia powód mojej nieobecności.

Szukając tematu na nowy post, wpadłam na pomysł, aby przedstawić Wam, w jaki sposób i skąd biorę czas na czytanie. Widziałam kilka podobnych wpisów u Was na blogach, ponadto w podsumowaniach w komentarzach co raz ktoś się mnie pyta, skąd biorę czas na czytanie. A więc wyjawiam Wam moje sposoby.

1. Ebook - najlepsze udogodnienie dla osób dojeżdżających
Odkąd pojawiły się książki w formie elektronicznej, polowałam na telefon z funkcją czytania ebooków. Gdy tylko go nabyłam, podróże do i ze szkoły, wyjazd w dłuższą trasę nie jest dla mnie straszny. Nawet czekanie na przerwach, w kolejkach czy na przystanku nie jest straszne, gdy ma się przy sobie dobrą lekturę. Jako, że mam wiele przedmiotów, nie zawsze mam możliwość zabrania ze sobą książki papierowej - wtedy z pomocą przychodzą mi ebooki. To naprawdę dobry i użyteczny sposób na czytanie. Wiele już pozycji przeczytałam na nim, a aby zdobyć książkę w formie pdf nie jest trudno - wystarczy np. wpisać interesujący nas tytuł w google, dodać skrót pdf i gotowe :) Nie trzeba zaraz wydawać wiele pieniążków na zakup w sklepie online. To wcale nie znaczy, że jestem przeciwko płaceniu za ebooki - po prostu dla uczniów/studentów jest to dogodna forma i możliwość zapoznania ciekawych dzieł literackich.

2. Czytam wieczorem lub w nocy
Gdy wiem, że następny dzień mam wolny od szkoły, często przesiaduję całą noc i czytam, czytam, czytam. Wiem, że nie jest to dobre zarówno dla mnie i dla mojego organizmu, ale kiedy czytać, gdy na głowie masz szkołę, obowiązki domowe i masę innych ważnych spraw?

3. Przerwy w szkole
Jak już wspomniałam w punkcie pierwszym - mając pod ręką książkę w wersji papierowej czy elektronicznej, często zdarza mi się poświęcić te 10-20 minut przerwy między zajęciami na czytanie. Gdy tylko wiem, że nie zaliczam czegoś, wtedy automatycznie wyciągam książkę/telefon i zaczytuję się w powieściach.

4. Poczekalnie 
Będąc osobą dość chorowitą, spędzam sporo czasu jeżdżąc po różnych specjalistach. A że znając polskie realia, trzeba swoje odsiedzieć w poczekalni, zabieram zawsze coś do czytania. Obojętnie w jakiej formie - znaczenia to nie ma. Fakt, wolę czuć w dłoni papier, jednak przy obecnej technologii dość szybko przyzwyczaiłam się do wersji elektronicznej książek.

5. Przerwy w opiece nad rodzeństwem
Jako najstarsza często opiekuję się najmłodszym rodzeństwem, a że jest nim słodki chłopczyk, to gdy tylko maleństwo zaśnie, ja zagłębiam się w czytanie.

To chyba najczęstsze moje sposoby na wynajdywanie czasu na czytanie - a czytać mam co. Co rusz gdy jestem w bibliotece, zawsze coś ze sobą zabiorę do domu.

Mam nadzieję, że taki post przypadł Wam do gustu. Jeżeli macie pomysł na kolejny - dajcie znać, a ja go napiszę.

Czy chcielibyście, by były częstsze posty o tematyce nie tylko recenzyjnej?

Pozdrawiam, Macy

Popularne posty z tego bloga

Cześć, wracam!

Echa pamięci - Katherine Webb

Stosik styczniowy