Diabeł ubiera się u Prady - Lauren Weisberger

Tytuł polski: Diabeł ubiera się u Prady
Tytuł oryginału: The Devil wears Prada
Autor: Lauren Weisberger
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 448


Odkąd tylko usłyszałam o tej pozycji tak wiele pochlebnych opinii, chciałam ją przeczytać. Szukałam jej wiele miesięcy, lecz gdy ją wypożyczyłam, to szczerze mówiąc, nic nie zachęcało mnie do pochwycenia jej i rozpoczęcia poznawania losów diabła, który ubiera się u Prady.
Przyznam się, że przeczytałam dosyć sporo recenzji czytelników na LC zanim zaczęłam czytać książkę. Co dziwne, przedtem nie oglądałam ekranizacji, lecz pewnie niedługo to nadrobię, bo obsada jest ciekawie skomplementowana.

"Diabeł ubiera się u Prady" to historia Andrei Sachs absolwentki college'u, która pochodzi z małego miasteczka. Przyjechała do Nowego Jorku w poszukiwaniu pracy. Niespodziewanie otrzymuje posadę młodszej asystentki w znanym magazynie mody "Runway", którego dyrektorem jest kobieta prosto z piekła. Miranda Priestly to diabeł wcielony. W dość krótkim czasie zacznie dawać w kość Andree, która przez swoją pracę... Dalszą część poznacie, gdy przeczytacie książkę.

Lauren Weisberger to amerykanka, która pracując nad tym utworem korzystała z własnych doświadczeń. Autorka przez rok była asystentką Anny Wintour, redaktor naczelnej brytyjskiego "Vogue'a". "Diabeł..." jest jej debiutem na arenie wydawniczej, który został wypuszczony na rynek w 2006 roku.

Andrea wydawała mi się początkowo postacią dziwną. Zlękniona, przestraszona, bojąca się ludzi. W czasie rozwoju fabuły stawała się coraz to bardziej otwarta na innych, chociaż jej zachowanie pozostawiało wiele do życzenia. O wiele bardziej przypadła mi do gustu postać Lily - przyjaciółki Sachs, która miała wiele nieprzewidzianych akcji, z których jedna zakończyła się tragicznie. Losy Lily, każdą wzmiankę o niej chłonęłam z zainteresowaniem. Było to o wiele, wiele lepsze, aniżeli śledzenie tekstu, w którym aż 'kipi' od światowych marek. Versace, Prada, Dior... W pewnych momentach miałam dość. Ciągle tylko a tu wzmianka o jakieś sukni od Diora, tu znowu apaszka od Hermesa - szczególnie ten pomysł na kolekcjonowanie ich przez Mirandę okazał się beznadziejny. Autorka zbyt mało o tym pokaźnym zbiorze wspominała.

Stosunki między główną bohaterką, a jej chłopakiem były za bardzo takie ogólnikowe. Jakby są razem, a jakby nie. Te telefony do jego pracy, jego pretensje do niej, czy też ten pomysł ze zjazdem absolwentów, który nie został zrealizowany do końca przez pracę Sachs. Szkoda mi było tego bohatera

Bieg akcji przedstawiony w książce został poprawnie rozmieszczony. W intrygujący sposób, a także bardzo realny została ukazana rola zarówno Andrei jak i Emily jako asystentek. Cierpliwie znosiły wymysły Priestly, która chyba z nudów wydawała im polecenia i żądała od nich dosyć absurdalnych rzeczy. Najbardziej irytował mnie ten pomysł z dzwonieniem z Europy do Stanów Zjednoczonych, aby Andrea lub Emily połączyła ją z taką a taką osobą z Europy. To już było zwykłe lenistwo. Albo wprowadzanie ich w błąd jak wtedy kiedy Andrea szukała restauracji, a gdy nie mogła znaleźć, redaktor krytykowała ją za to.
To tylko nieliczne przykłady sytuacji, które zostały ukazane w książce.

"Diabeł ubiera się u Prady" przedstawia i przybliża czytelnikowi pracę w dużym magazynie o modzie, ściślej mówiąc zaznajamia nas "od kuchni" z zadaniami, przed jakimi stają asystenci różnych dyrektorów, prezesów. Powieść obala mit o tym, że asystenci mają dobrze. To nie prawda - co człowiek poświęca na rzecz pracy nie zostanie nigdy wynagrodzone, chociażby nie wiem ile nagród za wysiłek otrzymało. Weisberger w efektywny sposób rozwinęła fabułę. Całość jest bardzo dobra, dlatego też polecam tę pozycję.

Ocena: 7/10



Popularne posty z tego bloga

Cześć, wracam!

Echa pamięci - Katherine Webb

Stosik styczniowy