Dotyk Julii - Tahereh Mafi

Tytuł: Dotyk Julii
Tytuł oryginału: Shatter Me
Autor: Tahereh Mafi
Wydawnictwo: Otwarte
Seria: Moondrive
Liczba stron: 336


Wśród zwykłych ludzi, nie wyróżniasz się niczym - chodzisz na dwóch nogach, mówisz, oddychasz, okazujesz uczucia. Z zewnątrz nic nie wskazuje na to, że może być z Tobą coś nie tak. Jednak pozory mylą. A skutki później są ogromne. I co zrobić, gdy los obdarza Cię takim 'darem'?

Zostałam przeklęta. Mam niezwykły dar.
Jestem potworem. Mam nadludzką moc.
Mój dotyk zabija. Mój dotyk to moja siła.
Jestem narzędziem zniszczenia. Będę walczyć o miłość.

Nikt nie wie, dlaczego dotyk Julii zabija. 
Bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy chcą wykorzystać moc dziewczyny, aby zawładnąć światem. Julia jednak po raz pierwszy w życiu się buntuje. Zaczyna walczyć, bo u jej boku staje ktoś, kogo kocha.

„Uzależniająca, pełna napięcia i niezwykle zmysłowa. Chciałabym tak pisać. Po prostu nie możesz się oderwać od lektury”. 
                                                                                                                          – Lauren Kate, autorka „Upadłych”

Tahereh Mafi to dwudziestoczteroletnia dziewczyna. Piszę, czyta książki oraz pije bardzo, bardzo dużo kawy. "Dotyk Julii" to jej debiutanckie dzieło, a także pierwsza część trylogii z serii Moondrive. Pochodzi z USA. 

Czytając już pierwsze strony powieści, wiedziałam, że jest to książka o wysokim poziomie. Świetnie rozbudowana fabuła, doskonale ujęte w słowa emocje, uczucia, pragnienia bohaterów. Każda scena, każde zdanie zostało napisane z sensem. Nie było chwil, bym nudziła się czytając. Wciągnęła mnie bez reszty i przeczytałam ją w niecałe dwa dni - w tym większą część podczas wyjazdu integracyjnego. 
Bohaterowie przesympatyczni. Julia, Adam, Warner, brat Adama, osoby z Punktu Omega... Każda z nich skradła moje serce. 

Początkowo nie byłam chętna, aby przeczytać "Dotyk ...".  Serfując po blogosferze zapoznałam się z wieloma recenzjami na jej temat - i te pozytywne i negatywne. Myślałam, czy sobie jej nie odpuścić. Bo i po co czytać jakieś beznadziejne fantasy? Ale gdy ją ujrzałam na półce, stała tak sobie pośród książek o wampirach i wołała: "przeczytaj mnie!" uległam. Wypożyczyłam, przywiozłam do domu i odłożyłam na stosik. Dopiero gdy zbliżał się termin oddania, aby nie płacić kary, sięgnęłam po nią. I nie żałuję. Jedyne co, to jestem zła na siebie za to, że zbyt długo zwlekałam z przeczytaniem! Serio, nie wyolbrzymiam. Genialna powieść! Autorka pisze ciekawym stylem, skreślenia nasuwają myśl o tym, że to tak jakby pamiętnik Julii, w którym opowiada swoją historię. I w pewnym sensie to jest prawda. Ciężko jest nam docenić, jakie to my mamy szczęście. Narzekamy na wszystko - od niemiłych sąsiadów, krnąbrności bliskich na polityce skończywszy. Albo i nie. Nie zwracamy szczególnej uwagi na takie aspekty, jak nasze uczucia, pragnienia, możliwość dotyku, słuchu, wzroku czy czucia. Buntujemy się przeciwko pogodzie, awanturujemy się o coś w sklepach przy kasie... 
Wgłębiając się w temat powieści fantasy "Dotyk..." zrozumiałam, jak człowiek zdrowy może być zadufany w sobie. Książka niesie za sobą dość istotne przesłanie - warto zwracać uwagę na małe gesty - przytulenie, uśmiech, pocałunek. 

Serdecznie polecam  zapoznanie się z "Dotykiem Julii" każdemu, bo tylko wtedy gdy się pozna treść, można wyciągnąć odpowiednie wnioski. Dlatego m.in. recenzja ukazuje się teraz - po ponad tygodniu od przeczytania pozycji. Bo żeby pojąć coś ważnego, potrzeba czasu.

Ocena: 10/10

Popularne posty z tego bloga

Cześć, wracam!

Echa pamięci - Katherine Webb

Stosik styczniowy