Trzy wesela - Lucy Gordon

Tytuł: Trzy wesela
Tytuł oryginały: Wife and Mother Forever
                         Her Italian Boss's Agenda
                         The Wedding Arrangement
Autor: Lucy Gordon
Wydawnictwo: Mira Harlequin
Liczba stron: 464

Trzech mężczyzn. Trzy kobiety. Trzy historie. I jeden wspólny łącznik - rodzina. Bracia Rinucci dzieli wiele - przeszłość, charaktery, marzenia i doświadczenia. Mają jedną matkę, choć tylko jednego z nich urodziła. A mimo tego, że są silni i mądrzy, to zawsze potrzebują choćby maleńkiej pomocy osoby trzeciej, by móc dokonać tego, o czym pragną. I właśnie tą osobą jest... Przekonacie się sami.


Justin dopiero niedawno odnalazł we Włoszech biologiczną matkę i dwóch braci, ale nie jest do końca przekonany, czy takiej rodziny właśnie szukał dla siebie i swojego syna. Jednak, gdy na jego drodze staje piękna Evie, sprawy przybierają intrygujący obieg...

Primo i Luke od zawsze byli ze sobą skłóceni. Ostatnio poróżniły ich jeszcze interesy i miłość do tej samej kobiety. Wydaje się, że rozłam w rodzinie jest nieunikniony. Czy uda się mu zapobiec?
Na drodze braci stają trzy piękne kobiety, które mogą zmienić wszystko.

Lucy Gordon to autorka wielu powieści typowo romantycznych, których akcje w większości rozgrywają się w malowniczych Włoszech. Jak sama mówi: "Najbardziej romantyczna historia jaką znam to moja własna. Zaczęła się od urlopu w Wenecji..." Być może jest to powód obsadzania fabuły jej powieści w słonecznej Italii. Uwielbia pisać o włoskich kobietach, a mężczyźni w jej książkach są fascynujący, jednak do życia podchodzą bardzo emocjonalnie. Autorka ukazuje, że legendy o romantycznych Włoszech są jak najbardziej prawdziwe.

Do przeczytania tych krótkich historii o losach trzech przystojnych i bogatych Włochach, zachęciła mnie okładka książki. Bo popatrzmy sami - trzy pary, w trzech ramkach. A do tego uroczy widok z tyłu. Nie, nie zdradzę co tam jest! Może ktoś uznać, że jestem typową kobietą, co zaczytuje się w romansach. I wcale się nie pomyli - od czasu do czasu każdy lubi zasiąść i poczytać, jak czyjeś życie jest pełne miłości i namiętności.  Uważam, że nie ma w tym niczego złego.

Fabuły opowieści są  prawie takie same. Mają wspólną cząstkę, a mimo to są zupełnie inne. I między innymi to mi przypadło do gustu. Przyjemne love story, z niby łatwo do przewidzenia końcówką, a jednak czytelnik wertuje strony do końca, i gdy już on nadejdzie, to zostaje takie zdziwienie, że to już ostatnia kartka, zdanie, słowo i kropka. A podświadomość chce dalej poznać losy bohaterów. Jednak dopisać scenariusz możemy tylko my w swoich myślach.

Jeżeli są tutaj jakieś romantyczne dusze, to książka jak najbardziej dla nich. Nawet, gdy ktoś nie lubi tego typu historii to zachęcam, by chociaż poznać losy Justina i Evie, bo są naprawdę ciekawe.

Ocena: 8 /10

Popularne posty z tego bloga

Cześć, wracam!

Echa pamięci - Katherine Webb

Stosik styczniowy